Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Ok. Skutki uboczne ssą, ale one nie trwają przez całe leczenie. Przez pierwszy tydzień mdliło mnie, miałam zawroty głowy i suchość w ustach i w nosie, ale przeszło. Wiadomo, takie rzeczy mogą się utrzymywać dłużej niż ten mój tydzień, ale mimo wszystko w końcu przestaną dokuczać, a serio... to jest tego warte. Otępienie było w moim przypadku przez jakiś +- miesiąc (choć to za mocne słowo - bardziej taka pustka, nie czucie niczego), raczej nie cały, wydaje mi się, że tabletki trochę człowieka resetują, poprzez to, że nie czuje się nic, nie czuje się też smutku, stresu, czegokolwiek złego. Czuje się... spokój. I potem powoli człowiek uczy się tak jakby od początku, czuć dobre rzeczy. To może brzmi dziwnie, ale cholera, ja byłam sceptycznie nastawiona a już teraz wiem, że rozpoczęcie leczenia było najlepszą moją decyzją w życiu. Bałam się, że zmieni mi się charakter, że nie będę "sobą", (bo ja, jestem well... przygnębiona, heh, smutek towarzyszył mi tak długo, że wydawał mi się moją cechą charakteru) a cały czas jestem sobą, tylko chce mi się wstawać z łóżka, robić rzeczy, dbać o siebie. Zaczęłam wychodzić do ludzi, już nie odmawiam nagminnie wyjść wszystkim bo czuje się fatalnie... A, i jeszcze jedno - dalej czasem jest się smutnym, ale nie tak jak wcześniej. Ja miałam straszne zjazdy, raz czułam się ok, a innym razem miałam myśli samobójcze. Teraz smutek objawia się takim "no ok, jest chujowo, ale to nie koniec świata" a wcześniej to BYŁ koniec świata.
Oczywiście, każdy może mieć inne doświadczenia z tym wszystkim, ja mówię wyłącznie na podstawie moich - warto.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl